Drogi Przyjacielu!
Czy znasz kogoś, kto często się zakochuje? Kto strasznie wszystko przeżywa, myśli że wszystkich obchodzą tylko jego uczucia i problemy? Ja niestety tak.
Chodzę z taką dziewczyną do klasy. Nazywa się Oliwia, jest dość niską i krępą dziewczyną o zielono-niebieskich oczach i brązowych lokach. Strasznie denerwuje wszystkich swoim zachowaniem, próbuje podrywać połowę chłopaków ze szkoły. W sumie jest z niej fajna dziewczyna i na początku zeszłego roku szkolnego uwielbiałam ją. Ale potrafi każdemu nawrzucać i wyśmiać go za coś, a potem robić dokładnie to samo. Strasznie często się "zakochuje". Niedawno obraziła się na mnie o to, że rozmawiałam z chłopakiem który jej się podoba. Oczywiście potem zachowywała się jak ofiara, zakładała kaptur bluzy na głowę, udawała że się załamuje. U niej normalne.
Niestety los chciał, że podoba nam się ten sam chłopak.A ja staram się być dobrą przyjaciółką (do niedawna też uważałam ją za swoją przyjaciółkę) i nie mówię nic. Niech sobie przeżywa. Niech próbuje zarywać do tego chłopaka, ja to wytrzymam. Sprawdzę, czy to co czuję jest w miarę prawdziwe czy to tylko zwykłe zauroczenie. Ale wygląda na coś więcej.
To już trwa prawie rok. Cały rok katuszy, bólu, ale i czasem szczęścia. Szczęścia głównie przez ulotne chwile jak wolne na dyskotekach, które z nim czasem tańczę. Rozmowy na Skypie. Chwile szczerości i rozmowy na poważne tematy. Przelotne uściski. Wystarczy jedno wypowiedziane przez niego zdanie do mnie, a cały dzień od razu nabiera barw. Mało tego, ale wspominam te chwile praktycznie codziennie. Ten chłopak potrafi wedrzeć się nawet do mojego snu :)Niesamowite, jak wielką moc posiada zauroczenie (choć nie wiem, czy w moim przypadku "zauroczenie" jest odpowiednim określeniem), potrafi zmienić nam opinię o danej osobie o 180 stopni, robiąc wszystkie czynności możemy myśleć tylko o tej jednej osobie.
A on już praktycznie cały rok jest zakochany w takiej popularnej dziewczynie z mojej klasy. Jak dla mnie - zwykła blondi, niebieskie oczy, charakter całkiem fajny, choć też czasem zdarza jej się jakieś chamskie zachowanie (przez przebywanie i kumplowanie się z licealistami).
Myślisz pewnie, że jestem zazdrosna.
W sumie nawet nie. Nie jestem z tego powodu szczęśliwa, ale takie życie. Denerwuje mnie tylko to, że ona wie, że ten chłopak jest w niej zakochany, nie ma u niej szans - a ona cały czas robi jakieś głupie rzeczy typu tu go przytuli, tu się o niego oprze. A on robi sobie niepotrzebnie nadzieję. Według mnie to strasznie chamskie z jej strony, przecież i tak nie będą razem. Więc po co takie coś? Nie mam pojęcia.
W te wakacje powiedziałam o tym mojej przyjaciółce. Powiedziała, że to niesamowite, że nie okazywałam takiej przeżywki jak Oliwia, że niczego takiego nie było po mnie widać. Stwierdziła, że muszę być strasznie twardą i wytrwałą osobą, a to pomoże mi w życiu. Fajnie.Ale co ja mam zrobić z tym chłopcem? Nie mam odwagi mu powiedzieć. Chciałabym (głupia nadzieja, głupie marzenie wręcz), żeby coś do mnie poczuł. Nie muszę być wcale jego dziewczyną, wystarczy przyjaźń.
Może to brzmieć dla Ciebie jak żalenie się zwykłej nastolatki o jakąś głupią miłostkę, która i tak potrwa z tydzień, a potem przejdzie.
Lament o wzgardzone uczucie.
Ale tak nie jest. Nie należę do tego typu ludzi, do ludzi użalających się nad sobą.
Ciekawi mnie, co Ty zrobiłbyś na moim miejscu z taką "przyjaciółką", tym chłopcem i ogólnie z tą sytuacją. Z tym uczuciem dam sobie radę. Prędzej czy później wygaśnie.
"Though your dreams be tossed and blown...
Walk on,walk on,
With hope in your heart
And you'll never walk alone"
Więc idę z tą nadzieję w sercu, tylko nie wiem czy to ma sens.
Twoja W.




