24 września 2012

2# Hello, my old friend. I come to talk with you again.

Drogi Przyjacielu!


Czym jest przyjaźń?
Kiedyś myślałam, że przyjaźń będzie doskonała, że wszystko będzie się układać. Okazało się jednak, że nie miałam racji. Przynajmniej nie do końca. Uświadomiłam sobie, że przyjaźń jest czymś pięknym. Najcudowniejszym na świecie, ale jednocześnie czymś niezwykle kruchym i delikatnym, co nie będzie w stanie zapobiec pojawianiu się nieporozumień. Zrozumiałam też, że o tym czy przyjaźń jest prawdziwa, wcale nie decyduje to, że przebiega ona bezkonfliktowo. Według mnie taka przyjaźń nigdy nie będzie prawdziwa, bo jeżeli nie ma konfliktów, drobnych starć i nieporozumień, to znaczy że ludzie ze sobą nie rozmawiają. Żyją razem, ale osobno. Niby ze sobą, ale obok siebie.

Ostatnio często myślę nad tym, czy mam prawdziwych przyjaciół.
Z jednej strony myślę, że ludzie mnie lubią. Przynajmniej tolerują, szanują i rozmawiają ze mną. Ale kogo z nich mogę nazwać swoim przyjacielem?
Wydaje mi się, że są to dwie dziewczyny - z jedną nadal chodzę do klasy, a druga wybrała inną szkołę. Pierwsza z nich to wysoka, brązowowłosa i pozytywnie pokręcona Daria. Lubię z nią rozmawiać, ale to chyba jak każdy. Uwielbiam patrzeć jak co chwila przeczesuje palcami swoją grzywę, żeby była idealnie prosta. Wkurza się na drobnostki i jest zaczepiana przez chłopaków, którzy co chwila biorą jej rzeczy lub czochrają ją. Ma świetny charakter - i za to ją lubię. Z kolei druga z nich to Julka. Dość niska, niebieskooka i piegowata dziewczyna. Latem jej włosy są jasnorude i lekko falowane, a zimą proste i blond. Strasznie to dziwne, prawda? Julka jest dziewczyną specyficzną. Nie boi się wyrażać swojego zdania, klnąć cz nawet uderzyć (jeśli jakiś chłopak będzie na tyle głupi, by ją obrazić). Może na taką nie wygląda, ale w sumie jest nieśmiała. Uwielbiam w niej tą iskrę szaleństwa, to poczucie że mogę jej wszystko powiedzieć, że (jeśli trzeba) umie się przeciwstawić.
Z Darią zaprzyjaźniłam się tak naprawdę dopiero w gimnazjum. Jest ona jedyną dziewczyną, z którą byłam w klasie w podstawówce oraz jestem w gimnazjum. Natomiast Julka chodzi do gimnazjum sportowego w naszym rodzinnym mieście. Czasem zdarzają się takie chwile, że żałuję że nie chodzi ona ze mną do SOSW. Ale wtedy przypomina mi się jak mówi, że w tamtej szkole jest szczęśliwa. Nie mogłabym jej tego odebrać.

"Przyjaciel to ktoś komu powiesz, że zabiłeś człowieka, a on zapyta "Gdzie go zakopiemy?""

Czasem chciałabym być amerykańską nastolatką, ale taką jak na filmach. Z grupą przyjaciółek gotowych oddać za mnie życie, kochającym chłopakiem, rodziną gotową zrobić dla mnie wszystko. Od zawsze marzyłam o tym, by mieć rok straszą siostrę. Siostrę idealną, kochającą mnie i przyjaźniącą się ze mną. Oraz młodszego brata-urwisa, który rozśmieszałby mnie, gdy byłoby mi źle, proponował przeróżne zabawy, bym znów poczuła się małą dziewczynką. Wszystko to jednak wytwór mojej wyobraźni.
I tak naprawdę kocham życie za to, co mi dało. Bo to, co ja mam równie dobrze może być obiektem marzeń innych.

Czasem marzenia zasłaniają nam jednak to, co w życiu piękne.
Więc marz ostrożnie.

A czy Ty kiedykolwiek chciałeś prowadzić tego typu życie? Zupełnie jak w filmie? Marzyłeś o przyjaźniach? Cudownym związku z tą wyjątkową osobą? Ufających Ci bezgranicznie rodzicach?



Twoja W. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz